Zapomniany holokaust Polaków

Leszek Pietrzak - ZAKAZANA HISTORIA 3

11 sierpnia 1937 r. szef sowieckiego NKWD Nikołaj Jeżow wydał tajny rozkaz nr 00485 nakazujący „całkowitą likwidację siatek szpiegowskich Polskiej Organizacji Wojskowej”. Rozkaz stał się pretekstem do czystki etnicznej, której celem była zagłada narodu polskiego na terytorium Związku Sowieckiego. Była to najkrwawsza zbrodnia Józefa Stalina. Dziś haniebnie zapomniana i pomijana nie tylko podręcznikach, ale także przez polskich polityków, którzy nie przypominają o niej Rosji.

Polacy na celowniku

Rozkaz był kolejnym z serii rozkazów Jeżowa, które miał uderzyć we wrogów sowieckiego państwa i sowieckiej władzy. Rozkaz niepozornie odnosił się do Polskiej Organizacji Wojskowej (POW) – tajnej organizacji wojskowej, jaka w sierpniu 1914 r. powstała z inicjatywy Józefa Piłsudskiego. Organizacja od początku wniosła ogromny wkład w polski czyn niepodległościowy czasów I wojny światowej. Prowadziła m.in. szkolenie wojskowe młodzieży oraz działalność wywiadowczo-dywersyjną na tyłach wojsk rosyjskich. Szacuje się, że przez POW przewinęło się około 30 tys. ludzi. Ale jeszcze większą rolę ludzie POW odegrali w pierwszych latach polskiej niepodległości.  Tysiące członków POW zasiliło kadry tworzonego Wojska Polskiego. Wielu z nich rozpoczęło  służbę w Zarządzie II SG, który przejął rolę służy wywiadowczej polskiego państwa. Niektórzy z nich Wielu z nich podjęło działalność wywiadowczą na terenie Związku sowieckiego, mając nie małe sukcesy. Ale gdy wydano rozkaz  nr 00485 nie chodziło o walkę z POW, która formalnie 11 listopada 1918 r. przestała istnieć. POW była jedynie urojonym symbolem kolejnego wroga dyktatora sowieckiego państwa Józefa Stalina, którego należało bezwzględnie zniszczyć. Wrogiem  tym zostali Polacy, jako cała nacja. Rozkaz nr 00485 traktował bowiem całą polską grupę narodowościową  na terenie Związku Sowieckiego jako wrogą sowieckiemu państwu. Polacy sami w sobie byli wrogami, bez względu na to z jakiej klasy się wywodzili, jaką profesję wykonywali i jakiego byli wyznania. Uznani zostali za bezwzględnych wrogów sowieckiego państwa. Było to zupełna nowość w dotychczasowej polityce sowieckich czystek, w których zazwyczaj „wrogów” identyfikowano dokonując analizy klasowej ściśle według  marksistowskich schematów.

„Dobitne” śledztwo

Początki „polskiego zagrożenia” miały miejsce jeszcze w czasie klęski głodu na Ukrainie. W 1933 r. w fantazjach ukraińskich czekistów pojawiła się „Polska Organizacja Wojskowa”, jako wroga organizacja zagrażająca władzy na sowieckiej Ukrainie. Szybko znalazło to swój wyraz w raportach słanych do centrali NKWD na Łubiance. Gdy Stalin otrzymał w tej sprawie raport specjalny, postanowił zaadaptować POW do potrzeb usprawiedliwienia terroru narodowego wobec Polaków w całym Związku Sowieckim. Zrobił to bardzo sprytnie rękami szefa NKWD – Jeżowa. W grudniu 1934 r. Jeżow dla zobrazowania polskiego „problemu” wytypował odpowiedniego kandydata spośród ludzi podległego mu aparatu. Był nim służący w NKWD polski oficer posługujący się nazwiskiem Jerzy Sosnowski, który w przeszłości miał być członkiem POW, a następnie miał zostać zwerbowany przez Czeka. W grudniu 1936r. Sosnowski został aresztowany, a prowadzone w jego sprawie śledztwo „dobitnie” (nomen omen) wykazało, że stała za nim oczywiście POW. Śledztwo zaczęło być rozwojowe. Dla NKWD było jasne, że Sosnowski nie działał sam. Musiał mieć kontakty z innymi członkami POW. Wkrótce pojawiać się zaczęły zeznania kolejnych aresztowanych Polaków, które wskazywały , że zagrożenie ze strony POW jest znacznie większe niż pierwotnie myślano. 16 stycznia 1937 r. Jeżow przedstawił teorię wielkiego polskiego spisku pod szyldem POW Stalinowi, a później zrelacjonował problem na plenum Komitetu Centralnego. Szybko postanowiono, że problem wymaga szczególnej czujności. Widmo nowego zagrożenia zaczęło otwierać jeszcze bardziej wyobraźnię Stalina. Po jego sugestiach, w czerwcu 1937 r. Jeżow skonstruował  wrogi „ośrodek ośrodków” z POW w roli głównej. Wkrótce nitki wszelkich zagrożeń zaczęły prowadzić do POW. A ta jak się wkrótce okazało działała w Związku Sowieckim od samego początku, penetrując nie tylko aparat partyjny i armię, ale i same NKWD. Miała też wszędzie swoich agentów i przez wiele lat potrafiła ukryć swoje. […]


Fragment rozdziału „Zapomniany holocaust Polaków” autorstwa dr Leszka Pietrzaka